strona główna


2004-12-03 15:06:40

Dzień jak dzień...


Musiałam dzisiaj wstać o 6.30 bo musiałam jechać na jakąś beznadziejną wycieczke niespodznianke... A taka super ta niespodzianka... Pojechaliśmy na inną wieś do szkoły... Boże... Ta szkoła wyglądała jak jakiś więzień... :D Sufit miałam z 4 cm nad głową... Cóż Maciek sie nie chcący chyba walnął... :D I oglądaliśmy bardzo rozwijające przedstawienie o uzależnieniach... Ehh... Ciekawe czemu akurat naszą klase wybrali?? :D Czy my jesteśmy uzaleznieni od czegoś?? :D No może od kompa kapke... =] Ale od reszty nie!! Więc nie wiem czemu... A tamci w tej szkole to takie jakieś cioty były... Jak typowe wieśniaki... :D W tej szkole nawet dzwonków nie mieli... Misztalowa zabrała mi gazetke i nie mialam co czytać... Ehh... Później wrócilismy do szkoły i mieliśmy nie mieć matmy... a tu przychodzi Walasek i mówi że jest matma!! Kurwa!! Ja nie moge... To sie z Szewczykiem zerwałyśmy i poszłysmy do Kasi... A u Kasi było spoko... Później wróciłam do domu i siadłam przed kompem... (znalazłam swój prezent na mikołajki =D) No to ja już kończe... =) Może póżniej coś napisze... Pa pa =*
skomentuj (14)